„Odwyk” Adam Widerski

Od czasu do czasu robię sobie przerwę od horrorów i sięgam po inny gatunek literatury. Reportaż, powieść obyczajowa, kryminał, thriller, nawet literatura dla dzieci – w zależności od nastroju.
I właśnie ostatnio wpadła w moje ręce debiutancka powieść Adama Widerskiego – Odwyk. No dobra, może niezupełnie sama wpadła, ale… jestem już po lekturze i zaraz Wam wszystko powiem.

Tak, wiem, miałam zdążyć z opinią w dniu premiery, ale lajf is lajf i nie udało się.
Ciekawostką jest, że autor do tej pory prowadził bloga Daj się złapać książce!, na którym opiniuje powieści ze swojego ulubionego gatunku, czyli kryminałów i thrillerów. Ja zawsze podziwiam osoby, które dużo czytają, recenzują powieści innych i w pewnym momencie swego życia decydują się sami napisać książkę. Dlaczego podziwiam? Proste! Ja tak nie umiem.
Jak to kryminał, Odwyk zaczyna się od morderstwa, które zostało popełnione w klinice, organizującej spotkania AA. Zaznaczę, że bardzo brutalnego morderstwa. Nie dość, że ciało denata zostało totalnie zmasakrowane, to na dodatek zbeszczeszczone. Na miejscu pojawiają się policjanci, wraz z komendantem Walskim, komisarzem Krzyskim i posterunkową Podolską na czele. Rozpoczynają szukanie sprawcy, a to dopiero początek góry lodowej…
Mogę Wam powiedzieć tylko tyle, żebyście się nie przerażali objętością powieści (zresztą Grozolubisie lubią się przerażać :)), bo od samego początku czyta się ją jak ulubiony sezon serialu na Netfliksie. Ciekawe postacie, zaskakujące zwroty akcji, wymyślna intryga, wątek miłosny i… nieoczywiste zakończenie – tak właśnie odbieram debiut Adama Widerskiego.
I okładka. Uwielbiam okładkę. Taka prosta, a jednak wymowna.
To co? Kto jeszcze się zagapił i nie kupił książki? Biegusiem do księgarni 🙂
<MP>

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *