Japonia. Już od pewnego czasu kusi mnie, by w końcu zacząć sięgać po literaturę, która bywa pokręcona, mroczna czy otula jak kocyk w chłodny dzień. Myślę, że to naturalna kolej rzeczy po grach pokroju Silent Hill czy filmach typu The Ring, Shutter-Widmo, Dark Water i innych. Japonia umie w emocje. Jeśli trzeba przestraszyć – robi to. Jeśli trzeba zaskoczyć – robi to. Jeśli trzeba ukoić – również to robi. Dlatego właśnie zaczęłam bardziej interesować się książkami, które traktują o Kraju Wiśni. I znalazłam ich od groma! A najbardziej cieszy mnie fakt, że odkryłam (jak to mówią: lepiej późno, niż wcale) absolutnie cudowne wydawnictwo Kirin, które w swej ofercie ma i literaturę mroczną, ale i taką bardziej baśniową. Oczywiście japońską 🙂
Dziś chciałabym Wam co nieco opowiedzieć o zbiorze opowiadań Kobieta w rzece i inne opowieści grozy Kōtarō Tanaka. Twórca, którego książkę miałam okazję przeczytać, żył na przełomie XIX i XX wieku. Pisał własne wersje znanych opowieści kaidan, jak i swoje autorskie teksty. Czy warto sięgać po opowiadania, które (być może) wydarzyły się ponad wiek temu? Oczywiście, że tak!
Czasy, w których żyjemy, coraz bardziej odarte są z atmosfery niedopowiedzeń, tajemniczości. Musi być szybko, musi być na pokaz, a kultowe postaci znane z horrorów filmowych czy gier coraz częściej są sprowadzane do tzw. parteru (w rozumieniu – zamiast straszyć, wzbudzają politowanie a nawet śmiech). Przez to „wszystko, wszędzie, naraz” – moim zdaniem – niestety w książkach gubi się klimat charakterystyczny dla konwencji, a horrory coraz rzadziej wzbudzają niepokój, częściej po prostu nużą.
Ale… dlaczego o tym piszę – bo zbiór opowiadań Kobieta w rzece… – ta niepozorna objętościowo książka – podczas lektury wzbudza strach. W zasadzie w każdym z tekstów autor niespiesznie wprowadza czytelnika w swoją opowieść, budując niesamowity nastrój. Nastrój grozy, niesamowitości, który przyspiesza bicie serca. Czytelnik WIE, że COŚ czai się w kolejnym słowie, zdaniu, na kolejnej stronie, a mimo tego daje się wciągnąć w historie opowiedziane przez Tanaka.
Kobieta w rzece… to bardzo dobry, klimatyczny zbiór opowiadań, który zapoznaje czytelnika z japońskimi wierzeniami i przesądami. Wszystkie teksty otrzymały kolorowe grafiki autorstwa Joanny Zakrzewskiej, co nie tylko dodaje uroku książce, ale przede wszystkim nawiązuje do danego opowiadania.
Podsumowując – jestem bardzo na TAK i na pewno będę wnikliwie śledzić plany wydawnicze wydawnictwa Kirin.
