Pamiętam, że pierwszy film z serii Jurassic Park obejrzałam w kinie. Miałam wtedy może 10-11 lat. I mimo że nie byłam wtedy jakąś wielką fanką dinozaurów (w przeciwieństwie do mojego brata), to pamiętam, że ekranizacja powieści Michaela Crichtona zrobiła na mnie ogromne wrażenie (wiecie, że nie czytałam jeszcze tej książki?). Na fali popularności w tamtym czasie powstawały również gry komputerowe i pamiętam jedną z nich, piekielnie trudną i straszną, w którą graliśmy z bratem na naszej nowiutkiej Amidze (no dobra, grał on, a ja byłam tylko biernym obserwatorem. Mam taką dziwną przypadłość, że… nie znoszę ginąć w grach. I to mówi fanka horrorów ;)). Oczywiście boom minął, co nie znaczy, że o Jurajskim Parku zapomniano. Wręcz przeciwnie. Zresztą nawet w 2015 roku zatęskniono w kinie za tymi przerażającymi, acz fascynującymi gadami i powstała pierwsza część trylogii Jurassic World. Oczywiście obejrzałam, bo cały ten wykreowany na dużym ekranie świat to niezwykła rozrywka, ale…
Pewnie dinozaury nadal byłyby tylko wspomnieniem w moim życiu, gdyby nie synek, który po wizycie w jednym z parków dinozaurów dostał bakcyla na punkcie tych zwierzów i połowa jego pokoju to książki, zabawki czy ciuchy, a nawet tapeta(!) o wiadomej tematyce 🙂 Jako że mój maluch lubi przeglądać książeczki (zwłaszcza te o dinozaurach), staram się być na bieżąco z dinkowymi nowościami i ostatnio udało mi się natrafić na niezwykle ciekawy tytuł, czyli na Opowieści o dinozaurach Marcina Kończewskiego.
Mimo że książka jest jeszcze „zbyt poważna” dla mojego dwulatka, to tym, co od razu przykuło wzrok malucha, były niezwykle kolorowe i duże ilustracje wewnątrz publikacji i… szkice dinozaurów, które pojawiają się praktycznie wszędzie. Generalnie – białej strony w tej książce nie uświadczycie 😉 Szkice stworzył sam autor, ale ich ostateczną wersję dopieścił Nusrat Ali.
Głównymi bohaterami opowiadań są owiraptor Kukuru oraz protoceratops Twardodziób, a wydarzenia, w których uczestniczą te pocieszne(!) dinki są okraszone zarówno humorem, jak i grozą, ale tak naprawdę w każdym z tych tekstów liczy się… przygoda!
Bardzo fajnym zabiegiem przed każdym z opowiadań jest skala, na którą składają się: humor, emocje i straszność, i to właśnie dzięki niej możemy dobrać opowiadanie odpowiednie do wieku dziecka.
Pomiędzy opowiadaniami otrzymujemy zarówno ciekawostki o prehistorycznych gadach, jak i proste zadania/zagadki nawiązujące do przeczytanego przez nas tekstu. Zresztą Opowieści o dinozaurach to książka interaktywna (za co odpowiada aplikacja educreator.ai – po więcej informacji odsyłam Was tu: www.educreator.ai) – oznacza to, że więcej dinkowych zadań znajdziecie, klikając w kod QR.
Opowieści o dinozaurach to nie tylko książka, to również świetne narzędzie pracy dla rodziców, nauczycieli czy bibliotekarzy, dzięki któremu można spędzać ciekawe popołudnia i wieczory z dziećmi, a także uatrakcyjnić wszelkiego rodzaju zajęcia w szkołach czy bibliotekach. Ale też… Opowieści o dinozaurach to książka, którą każdy fan dinozaurów powinien mieć na swojej półce!
Serdecznie polecam 🙂
