Zapewne większość z Was, jako dzieci, marzyła o posiadaniu pieska, kotka czy też innego futrzaka. Z doświadczenia wiem, że nie jest łatwo przekonać rodziców, by spełnili nasze marzenie, ale nie jest to niemożliwe. W moim przypadku to trochę było spowodowane tym, że jako człowiek-alergik, uczulony na sierść psią/kocią, nie byłam najlepszą kandydatką do posiadania zwierzątka (był taki czas w mym dziecięctwie, że mocno chorowałam właśnie z powodu silnej alergii i mama bała się o moje zdrowie – i zapewne wywracała oczami – za każdym razem, gdy słyszała: „chciałabym kotka”). Na szczęście jakiś czas później mały kotek sam się wprosił do naszego domu i odczarował wszystkie lęki związane z moim samopoczuciem. Zresztą ci, którzy śledzą mój profil, wiedzą, że w domu – poza parą kocisk: Jerrym i Sis, mam jeszcze babuleńkę długouchą, królicę Lanę.
Z podobnym lękiem najbliższych czy wręcz niezrozumieniem spotyka się Lili, mała czarodziejka, w której łapki – dosłownie! – pewnego dnia wpada urocza fretka. Kiedy jej pozostałe siostry dowiadują się, że w ich domu zamieszkało czarno-białe zwierzątko, wcale nie były zadowolone. A że wszystkie dziewczynki są czarodziejkami, możecie się domyślić, że pewne ich zasady zostały naruszone w momencie, w którym fretka z nimi zamieszkała… Jednak pewnego dnia – ku rozpaczy Lili – stworzonko znika, a kiedy nasze bohaterki dowiadują się, kto za to zniknięcie odpowiada, bez zwłoki ruszają mu na ratunek!
Fretka z Doliny Czarodziejek to niezwykle baśniowa opowieść. Mamy czarodziejki, mamy magię i mamy… czarno-białą fretkę, która nie jest do końca tym, czym się wydaje. A całą historię podkreślają przepiękne malowane ilustracje Iwony Klimaszewskiej.
Jednak jest to przede wszystkim książka o tym, jak ważne są relacje z bliskimi, zwłaszcza z rodzeństwem, co nie raz bywa przecież bardzo trudne (jestem starszą siostrą, więc wiem, o czym mówię ;)); jak ważne jest ich wsparcie przede wszystkim wtedy, gdy jedno z nich wpada w kłopoty i potrzebuje pomocy.
Ewa Nowak-Banach porusza również temat odpowiedzialności za naszych braci mniejszych. Mimo że otula go szczyptą magii, to jednak podkreśla, że „stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”*. I to właśnie robi Lili i jej siostry – mimo że fretka w jakiś sposób je poróżniła – wspólnie spieszą jej na ratunek. W końcu, chcąc nie chcąc, zwierzątko stało się członkiem ich rodziny.
Czy czarodziejkom uda się odnaleźć i uratować fretkę?
Czy relacje dziewczynek się rozluźnią czy zacieśnią?
Czy fretka naprawdę nie jest tym, kim się wydaje?
Tego dowiecie się, sięgając po książkę – sami lub z pociechą – Fretka z Doliny Czarodziejek. To powieść magiczna, to powieść pełna ciepła, to powieść pełna barw i zapachów, choć z nutką grozy i niepokoju też.
Ze swojej strony bardzo polecam i czekam na kontynuację 🙂
*cytat z książki Mały Książę, Antoine de Saint-Exupéry
