Sylwia Błach: „ilość seksu w moich tekstach wynika z niedoborów, jakie mam z powodu niepełnosprawności”

Magdalena Paluch: Sylwia, śmiem twierdzić, że jesteś jedną z pierwszych autorek piszącą literaturę grozy w Polsce. Pamiętam, że kiedy poznałam Cię na Krakonie w 2013 roku, miałaś już na swoim koncie dwie książki – zbiór opowiadań Strach oraz powieść  Bo śmierć to dopiero początek. Pomyślałam wtedy „Wow!”. Pamiętasz jeszcze początki swej drogi literackiej? Kiedy zaczęłaś pisać pierwsze teksty?

Sylwia Błach: Nigdy się nad tym nie zastanawiałam kto jest pierwszy, choć faktycznie, jak przypominam sobie tamten Krakon, to nie kojarzę zbyt wielu kobiet w naszej ekipie. Na pewno przede mną publikowała jeszcze Magda Kałużyńska. A jeśli chodzi o moje początki… Pisałam od zawsze, nie umiem określić kiedy zaczęłam. Wszelkie formy twórcze, w tym literacka, były dla mnie naturalnym sposobem na wyrażanie siebie. Pamiętam wierszyki pisane dla dziadków, pierwszą mikropowieść stworzoną w podstawówce, próby z kryminałami w gimnazjum i w końcu ten moment, gdy uznałam, że to może mieć sens – liceum i pierwsze teksty pisane na poważnie, z myślą o konkursach i publikacjach.Continue reading →

„Podziemia” Joanna Pypłacz

Podziemia to moja pierwsza styczność z twórczością Joanny Pypłacz. Miałam okazję poznać tę nietuzinkową pisarkę podczas Kfasonu* i byłam ciekawa, jak osoba, która roztacza wokół siebie pełną tajemnic i mistycyzmu aurę, potrafi przenieść czytelnika do swego literackiego świata.
Ad rem.
Jest 1890 rok. Mateusz Garstka, młody bankier, na prośbę swojego przełożonego zamieszkuje w jego rezydencji. Propozycja ma swoje drugie dno, okoliczności okazują się niezwykłe, a to dopiero początek niejasnych zdarzeń, w które Klemens Topolski wplątał (nie aż tak) naiwnego Mateusza. Równolegle poznajemy trzy inne, zdawałoby się niezależne historie, które w końcu łączą się ze sobą. Co znajduje się w tytułowych podziemiach? Tę tajemnicę odkryjcie na własną rękę.
Nim właściwa akcja zacznie się rozwijać, a czytelnik uświadomi sobie, co kryje się za eleganckimi strojami, wyszukanymi słowami i wyważonymi gestami, napotyka wiele niby nieistotnych sytuacji. Z może i nieco banalnego wiktoriańskiego romansu (choć nie sposób odmówić mu uroku), przechodzimy w pełną tajemnic historię. Autorka przenosi nas do XIX-wiecznego Krakowa, zarówno w fabule, jak i warstwie językowej. Każdy z bohaterów opisany jest inaczej, nie ma postaci stricte czarnych czy białych. Każdy jest w swój sposób niejednoznaczny, charaktery nie zlewają się ze sobą i nawet dla najgorszych kanalii znajdujemy cień współczucia, wiedząc, że przyczyną niegodziwości jest głęboko skrywane cierpienie. Naprawdę ciekawe studium relacji międzyludzkich i życia wewnętrznego bohaterów.

Z powieści wręcz wyziera mroczny klimat, odpowiednio dozowany, bez zbędnej egzaltacji czy wręcz „zaduszenia” czytelnika ciemnością. Autorka rozwija historię we właściwym tempie, trzymając czytelnika w niepewności tam, gdzie potrzeba zaintrygować, by popchnąć akcję, nie przedłużając niepotrzebnie napięcia. Owszem, zdarzały się momenty, gdy opisy były przesadzone, a język aż nazbyt górnolotny, z drugiej jednak strony nadawało to lekturze niepowtarzalnego nastroju, oddając klimat wiktoriańskich wnętrz czy oryginalność bohaterów książki. Mówiąc kolokwialnie – Podziemia wciągają. Mam pewien niedosyt, gdyż uważam, że wątki pisarza-suchotnika i kochanka-samobójcy (nie odkrywam więcej kart, by nie spojlerować) zostały niedostateczne rozwinięte, z drugiej strony historie pozostałych bohaterów tak pochłaniają, że zapominamy o wątkach pobocznych.
Nie sposób również nie pochwalić grafiki okładkowej czy ogólnie wydania, zwłaszcza pomysłu zapisywania tytułów rozdziałów stylizowaną czcionką. Co prawda zdarzały się błędy interpunkcyjne, ale nie przeszkadzały na tyle, by zepsuć przyjemność czytania. Czytelnik od razu ma świadomość, że wchodzi w subtelny świat, w którym każdy gwałtowny ruch może wzniecić chmurę pyłu, odkrywając kolejną tajemnicę. „Chłonęła (…) oczyma niczym magiczny eliksir, nie mogąc nasycić się jego nieprzeniknioną, czarną słodyczą.” – to zdanie, jedno z początkowych w Podziemiach, prześladowało mnie do końca powieści. Dokładnie takie wrażenia towarzyszą lekturze.
Nie jest to typowa powieść grozy, jakiej mógłby oczekiwać współczesny czytelnik. To lektura dla miłośników dawnego stylu, Upiora w Operze czy Draculi. Mimo że Podziemia miały premierę niespełna miesiąc temu, trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka mogłaby być naocznym świadkiem wydarzeń, gdyż jej język i styl bezpośrednio nawiązują do „definicyjnej” powieści gotyckiej. Gdyby ktoś mi powiedział, że powieść ta została napisana ponad sto lat temu – uwierzyłabym.
Podziemia to pozycja godna polecenia – bardzo kobieca i intrygująca, wyróżniająca się na tle innych książek, które obecnie oferują wydawnictwa grozowe. Nie jest to jednak lektura dla każdego, właśnie ze względu na finezję i wyrafinowanie języka, a także mroczny klimat. Wszak nie każdemu ciemność jest przyjaciółką. Ja czytałam z przyjemnością.

Recenzja: Anna Musiałowicz


*Krakowski Festiwal Grozy Kfason, tudzież KFASON – Krakowski Festiwal Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju.

Joanna Łańcucka: „kobietom nie jest trudno pisać, im jest trudno wypłynąć, przedostać się do mainstreamu”

Magdalena Paluch:  Joasiu, przygotowując się do tej rozmowy pomyślałam sobie, że jesteś jedną z tych tajemniczych autorek, o których tak naprawdę słychać niewiele w środowisku grozy. Ostatnio może częściej, bo Słaboniowa staje się coraz bardziej sławną staruszką (celebrytką wręcz ;)) i osobiście niezmiernie mnie to cieszy. Nie lubisz się wychylać?

Joanna Łańcucka: Rzeczywiście nie bardzo lubię się wychylać jako ja – prywatna Joanna. Wolałabym, żeby zainteresowanie wzbudzało to co robię – co piszę, maluję, rysuję. Oczywiście lubię rozmawiać z ludźmi, chętnie też mówię o moich pasjach, ale nie przepadam za byciem w centrum uwagi. Jeżeli chodzi o środowisko grozy w Polsce to kiedy pisałam Starą Słaboniową…, szczerze mówiąc nie wiedziałam, że takie środowisko istnieje. Dopiero po jakichś dwóch, trzech latach od wydania książki zaczęły nawiązywać ze mną kontakt osoby zaangażowane w promowanie polskiej grozy: Magda Ślęzak, Kazik Kyrcz, Sebastian Sokołowski, czy Ty, Magdo. Mam jednak poczucie, że dryfuję gdzieś na obrzeżach. Pewnie trochę dlatego, że nie jeżdżę na konwenty i zloty (poza Kfasonem oczywiście😊), nie uczestniczę w środowiskowych dyskusjach, na pewno nie jestem aktywną uczestniczką grozowego życia. Dlatego bardzo mnie ucieszyła akcja Groza jest kobietą bo dzięki niej możemy się trochę nawzajem poznać.Continue reading →

Aleksandra Łaniszewska: „czerpię przyjemność z obcowania z literackim horrorem na każdej płaszczyźnie”

Magdalena Paluch: Cześć, Olu! Fajnie, że zgodziłaś się dołączyć do akcji Groza jest kobietą. Jak myślisz, czy taka promocja jest potrzeba kobietom piszącym grozę w Polsce?

Aleksandra Łaniszewska: Hej, Madziu! Przede wszystkim jeszcze raz dziękuję Ci za tę propozycję, albowiem uwielbiam prozę Koleżanek po fachu i znaleźć się w ich gronie jest dużym zaszczytem. Co do samej akcji… Jasne, że ma to sens! Wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja literackiego horroru w Polsce – jeżeli już ktoś mniej zorientowany co nieco usłyszy, to raczej skojarzy ten gatunek wyłącznie z panami. A mamy przecież kobiety, które potrafią napisać zarówno ekstremalne gore, klimatyczną grozę gotycką jak i świetne, klasyczne straszaki. Dlatego Twój pomysł w postaci wywiadów przybliżających sylwetki autorek jest świetnym sposobem na zainteresowanie nimi szerszego grona.Continue reading →

Carla Mori: „Fandom grozy w Polsce jest jak jedna wielka rodzina, a jak wiadomo, z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach.”

Magdalena Paluch: Madziu, przed wywiadem próbowałam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek przeprowadzałam z Tobą oficjalną rozmowę – czy to na Grozownię, czy na Kfasonie, ale okazuje się, że jednak nie. Bo poza tym to gadamy sobie całkiem często o różnych różnościach. Cieszę się, że zdecydowałaś się na udział w akcji Groza jest kobietą. W zasadzie brałaś udział w panelu dyskusyjnym o tym samym tytule podczas 3. edycji Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON. Pamiętasz jakie zagadnienia wtedy poruszyła Joanna Widomska, prowadząca to spotkanie?

Carla Mori: To zabawne, ale chyba masz rację, że jedyna nasza oficjalna rozmowa do tej pory to wywiad z serii Horror Maglownica. Tylko, że wtedy to ja zadawałam pytania!
Pamiętam dobrze tamten Kfason. Do dziś mam identyfikator zawieszony na ścianie w sypialni! To był mój pierwszy festiwal literacki w którym brałam udział zarówno jako gość, jak i uczestnik. Tamten panel prowadzony przez Asię Widomską wypadł chyba całkiem nieźle. Rozmawiałyśmy o tym skąd się w „słabej płci” bierze chęć i siła do poruszania raczej krwawych tematów, ale też o tym jak reagują znajomi i rodzina, skąd bierzemy inspiracje, co robimy na co dzień i tak dalej. Była wtedy z nami Iza Szolc, Paulina Król, Ola Zielińska i Sylwia Błach. Mam wrażenie, że dzisiaj dałoby się nas wymienić więcej!Continue reading →

Karolina „Mangusta” Kaczkowska: „wszak powinnam chodzić w czarnym gorsecie, najlepiej z pejczem u boku”

Magdalena Paluch: Cześć! Na samym początku chciałam Ci podziękować za chęć udziału w projekcie Groza jest kobietą. Uważasz, że autorki polskiej grozy potrzebują takiej akcji?

Karolina „Mangusta” Kaczkowska: A ja dziękuję za zaproszenie. Zwykle mawiam, że lans się sam nie zrobi, trzeba mu pomóc. Wszyscy szukają nowych sposobów na dotarcie ze swoim produktem do jak najszerszego grona odbiorców, dlaczego nie autorki grozy. To także kolejna okazja do powalczenia ze stereotypami zarówno na temat horroru, jak i kobiet ogólnie.

MP: Pamiętasz, kiedy napisałaś swój pierwszy tekst? O czym był?

KMK: Pierwsze opowiadanie, jakie sobie przypominam, napisałam w piątej klasie podstawówki, ręcznie, w zeszycie w kratkę. Science-fiction (z naciskiem na to drugie) z cyborgami i podróżami kosmicznymi. Nie zachowało się i sama już za wiele nie pamiętam, jedynie zarys. Główny bohater był nieświadomym swego pochodzenia cyborgiem, na którego zaczął polować krajan z ich rodzinnej planety, miał go tam dostarczyć. Nie było happy endu. Miałam pisać druga część, która jednak nigdy nie powstała.Continue reading →

Joanna Pypłacz: „Boimy się duchów dlatego, że stanowią esencję tego, czym były za życia;”

Magdalena Paluch: Asiu, czy mogłabyś opowiedzieć, kiedy poczułaś, że chcesz pisać książki? Co było takim bodźcem?

Joanna Pypłacz: Odkąd pamiętam, zawsze wymyślałam rożne historie oraz tworzyłam postaci, które całkiem nieźle w mojej głowie funkcjonowały. Moja wyobraźnia była ich miejscem urodzenia, domem i polem do popisu. Czasem odczuwałam potrzebę spisywania tego wszystkiego. Jako dziecko robiłam to nieświadomie, zupełnie spontanicznie, bez poczucia, że kiedyś powstanie z tego książka, a nawet kilka. Po prostu sprawiało mi to ogromną przyjemność. Dopiero później zaczęłam podejmować pierwsze bardziej ambitne próby, zazwyczaj nieudane. Wszystko oczywiście wylądowało w koszu, choć zachowało się parę lepszych pomysłów, później wykorzystanych w powieściach. Myślę, że do mojej osobowości pasuje określenie storyteller.Continue reading →

Krwawa Kałuża, odcinek specjalny: GROZA JEST KOBIETĄ

W imieniu Krwawej Kałuży zapraszam Was do wysłuchania odcinka specjalnego audycji/podcastu, w którym Magdalena Kałużyńska powie kilka słów o projekcie Groza jest kobietą.

A ponieważ kobieta zmienną jest, to z projektem startujemy już dziś, a nie 8 marca (kiedy sobie obliczyłam co i jak i w ogóle), ale tak!  – zaczynamy wywiadem z Joanną Pypłacz.

Za to 8 marca planuję drobną niespodziewajkę 😉

Miłego słuchania!
MP

Krwawa Kałuża, odc. 12

Moi Drodzy Parafianie,
Oto dwunasta odsłona podcastu pt. Krwawa Kałuża, a w nimże:
– coś o braku finansowania dla Festiwalu Conrada 2019
– coś o wrażeniach po obejrzeniu filmów Aterrados Nocne Istoty, The Nun, Suspiria 2018
– coś o tym – dlaczego nie idę w jutjub
– coś do ludzi niektórych piszących do mnie na fejsie…
– coś o kolejnej edycji konkursu Bazgroł i co ma przewodniczący Grzegorz Raczek do Krwawej Kałuży.
Ale zabrzmiało, nie? Tak mądrze i wyrafinowanie, wręcz prawie naukowo. Ojej. Aż pokraśniało moje stare lico.
Bo nie poczerwieniało.
Tak dobrze to nie ma.
I niech Wam ziemia lekką będzie, a trawa zieloną.
Albo nie.
Ave

Projekt GROZA JEST KOBIETĄ

Pomysł dotyczący przedstawienia sylwetek autorek piszących horrory chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Od bardzo długiego. Nawet kilka lat temu, bodaj na 3. edycji Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON odbył się panel o tym samym tytule, w którym wzięły udział kobiety uprawiające (nieliczne wtedy) literacką grozę.

W tym roku idea ta nie dawała mi spokoju, a ponieważ do kolejnego KFASON-u jest jeszcze trochę czasu, postanowiłam najpierw zapytać autorki, czy chcą wziąć udział w moim „widzimisiu”. Chciały! I tak oto na Grozowni znajdziecie wywiady z nimi. Pierwszy już jutro!!!
Mam nadzieję, że ten projekt zachęci Was do sięgania po literaturę grozy pisaną przez kobiety. Udział w nim biorą: Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Karolina „Mangusta” Kaczkowska, Magdalena Kałużyńska, Marta Krajewska, Agnieszka Kwiatkowska, Aleksandra „Mora” Łaniszewska, Joanna Łańcucka, Carla Mori, Anna Musiałowicz, Joanna Pypłacz, Agata Suchocka,  Izabela Szolc oraz Flora Woźnica.

Enjoy <3