Kiedy od tylu lat siedzi się w literackiej grozie jak ja, pierwszym co pojawia się na myśl: „kaczki”, jest nowelka (animal horror) Tomasza Siwca pt. Mordercze kaczki (pewien autor, który zrobił sobie przerwę od pisania, też popełnił historię z motywem kaczek, a ściślej o duckf**kerze, ale wspominam o niej tylko dlatego, by nie zarzucono mi, że pominęłam ;)). Ale kiedy zaczęłam się głębiej zastanawiać nad kaczymi bohaterami, z którymi miałam okazję się zetknąć – czy to w słowie pisanym, czy obrazkowym – to należą do nich Kaczor Donald, Kaczor Duffy, Kaczor Howard i Hrabia Kaczula 😀 To nie tylko jedne z najbardziej popularnych, kaczych, postaci w popkulturze, ale i jedne z tych, które darzę ogromnym sentymentem. Ostatnio do tej kaczej bandy dołączył piąty osobnik, a jest nim kaczor Bernard „Benek” – bohater książki Detektyw kaczka i jego paczka. Tajemnica Ducha Młyna, której autorem jest Boguś Janiszewski.
Tak się składa, że książkę przeczytałam w autobusie. Tak, w autobusie, kiedy jechałam odwiedzić tatę w szpitalu. Oczywiście miałam ze sobą kindelka, ale jakoś tak przed samym wyjściem z domu, zgarnęłam do plecaka Detektywa kaczkę i słuchajcie – to była najlepsza spontaniczna decyzja w tym dniu. Raz, że lektura wzbudzała zainteresowanie współpasażerów (taka stara, a takie książki czyta i na dodatek co jakiś czas podczas tego czytania parska śmiechem), a dwa, pomogła mi się odprężyć i zapomnieć choć na chwilę o trudnej codzienności. A jakie plusy Detektywa kaczki znajdą w trakcie lektury dzieci? Zaraz je Wam wymienię, ale najpierw, pokrótce, powiem, o czym jest książka.
W Bydgoszczy niespodziewania zjawia się duch… Taki z tych – lekko mówiąc – upierdliwych. Krąży w okolicy Młynów Rothera i coraz częściej niepokoi mieszkańców listownymi pogróżkami. Mimo że na początku trochę się ociągał, Kaczor „Benek” wraz z wiewiórką Tosią zaczynają węszyć w tej dziwnej sprawie, a co wywęszyli?… Tego dowiecie się, sięgając po książkę Detektyw Kaczka i jego paczka. Tajemnica Ducha Młyna.
Zatem co sprawi, że dzieciaki chętnie sięgną po ten tytuł? Przede wszystkim przyciągnie ich okładka – kolorowa ilustracja z głównymi bohaterami „Benkiem” i Tosią oraz gołębiem historykiem, Antonim – której twórcą jest Artur Nowicki. Zresztą cała książka zawiera świetne ilustracje, mocno komiksowe (a propos forma komiksu też się w tej książce pojawia, co uważam za niesamowity plus, bo jednak dzieciaki lubią, gdy jest kolorowo i dynamicznie, a to właśnie w tym wypadku robią wstawki komiksowe – nadają fabule dynamiki) i uwaga – są na każdej stronie! Wielki ukłon w stronę pana Nowickiego za ogrom pracy, którą włożył w powstanie tego tytułu.
Pozostając jeszcze w klimacie graficznym – w książce znajdziecie również zapiski „Benka” w formie notatek, które pomagają mu w śledztwie (bo jednak zapisywanie myśli zwykle je porządkuje), ale też często na marginesie pojawiają się zapiski typu: „W Ślimaku promka do jutra na żabi skrzek”. Mamy też listy ducha zapisane odręcznie, mamy świetną mapkę miasta, co ułatwia młodemu czytelnikowi dotrzymanie kroku „Benkowi” i znajdowanie na niej miejsc, do których udał się bądź uda nasz bohater.
Sama historia jest niezwykle przyjemna, posiada duży dreszczyk emocji, jest motyw ducha, co wzbudza podekscytowanie i na początku lektury zostawia czytelnika z pytaniem: „czy to prawdziwy duch”? No ja Wam tego nie powiem, mimo że już wszystko wiem 😉 Bohaterowie są charyzmatyczni i charakterystyczni – czasem nawet bardzo! (Oczywiście moja ukochana ekipa to ta kocia. Nie chcecie wiedzieć, co koty wyprawiają po kocimiętce… Nie chcecie :))) Sama intryga zaś jest poprowadzona ciekawie, czasem krętymi ścieżkami, ale ostatecznie prowadzi do szczęśliwego (?) końca.
Pamiętacie, że akcja książki dzieje się w Bydgoszczy? Jedna z postaci posługuje się gwarą bydgoską, co bardzo fajnie podkreśla klimat (spokojnie, są też przypisy oraz jest i słowniczek, który wyjaśnia wszystkie trudne słowa – co też jest ogromnym plusem książki) całej historii, a jednocześnie jest wizytówką miasta, w którym działają nasi bohaterowie.
Co widzę ja, jako mama, w tej książce poza świetnie zarysowaną opowieścią kryminalną z dużą dozą humoru i dobrze wykreowanymi bohaterami? Otóż widzę tu dużą zachętę do odwiedzenia Bydgoszczy, zwiedzenia wraz z dzieckiem tego miasta, a zwłaszcza miejsc, w których bywali „Benek” i Tosia. Myślę, że dzięki tej książce wycieczka w kujawsko-pomorskie rejony wypadnie satysfakcjonująco, a przede wszystkim atrakcyjnie – zwłaszcza dla małego turysty.
Podsumowując, Detektyw kaczka i jego paczka. Tajemnica Ducha Młyna to spora dawka przygody, kryminału i humoru nie tylko dla małych odkrywców. Serdecznie polecam i czekam na kolejnego przygody kaczora „Benka” i jego ekipy.









